Do or don't

Dlaczego nie warto udawać?

abbey-lee-kershaw-hedi-slimane-25-magazine-2-4

O kobiecym orgazmie pisałam już tu i tu. Jak wiemy, wygląd kobiecych narządów jest różny, różne są też ich możliwości i predyspozycje do przeżywania orgazmu. Tak jest i już. Niektóre kobiety osiągają orgazm szybko (choć zdarza się to rzadko), inne potrzebują więcej czasu lub innej stymulacji. A co w sytuacji kiedy podczas zbliżenia orgazm nie przychodzi? Lub czas, w którym partner dochodzi do orgazmu jest znacznie krótszy niż potrzebuje tego Twoje ciało? Podczas gdy wszystkie znaki wskazują, że partner już chętnie wybrałby się na inną planetę, a Ty nie jesteś nawet w połowie drogi i dzielą Was te cholerne lata świetlne pojawia się pytanie w głowie: udawać czy nie?

Statystyki są niepokojące. 92% kobiet przyznaje, że choć raz w życiu udawało orgazm. 56% robi to od czasu do czasu. Powodów jest kilka. Wytłumaczenie, które pada najczęściej z ust kobiet to: nie chcę zrobić mu przykrości. No i mamy klops.

rolling-eyes-gif-401

Istnieje jakieś niezrozumiałe przekonanie, że jeśli kobieta nie będzie miała orgazmu podczas każdego stosunku, to urazi dumę mężczyzny. Tak jakby osiągnięcie orgazmu przez kobietę było dla mężczyzny trofeum, z którym później może przejść się po wiosce i opowiedzieć jak upolował fajną dzikuskę bijąc się przy tym pięścią w nagi, owłosiony tors. Na boga wyjdźmy z dżungli i porozmawiajmy.

Powodów, dla których tego orgazmu nie było może być mnóstwo. Możesz mieć zły dzień, tak po prostu. Być może Twoją głowę wypełniają inne myśli, które nie pozwalają Ci się skupić na tym co tu i teraz. To bardzo częsta przypadłość u kobiet, by zamiast skupić się na dotyku i pieszczotach partnera układać w głowie listę zakupów na następny dzień. Co ja tam miałam jeszcze…? A, papier toaletowy się skończył. Może do osiągnięcia orgazmu potrzebujesz innej stymulacji? To, że podzielisz się tym z partnerem, wcale nie będzie oznaczało, że jest on złym „kochankiem”. Jeśli obawiasz się bezpośredniej rozmowy, możesz przekazać to dyskretnie mową ciała. A może jesteś zmęczona? O ile Twój partner nie jest cyborgiem myślę, że zrozumie.

Jakie są konsekwencje udawanych orgazmów i co tak naprawdę kobiety robią sobie udając orgazm. Mechanizm jest taki. Udaję orgazm. On myśli, że było mi cudownie. Jeżeli brak orgazmu wynikał z nieodpowiedniej lub niewystarczającej stymulacji partner otrzymuje błędny komunikat. Zamiast nakierować partnera we właściwym kierunku, wysyłamy go w czarną otchłań. On dzięki pozytywnemu wzmocnieniu – przecież miała orgazm – swoje działania będzie powtarzał. Resztę historii możecie dopisać sobie sami. Uwierzcie mi, partnerowi tak samo zależy na Waszej satysfakcji w łóżku jak Wam. Jeśli tak nie jest, to jest to kwestia dyskusyjna czy jest to odpowiednia osoba do dzielenia łóżka i jakie są jej intencje.

Kolejnym dowodem na to, że udawanie to nie do końca dobry pomysł to reakcja mężczyzn. Ach no tak chcemy dla nich jak najlepiej, ale czy oni sobie tego życzą? Czy ktoś zapytał się ich o zdanie? Nie spotkałam się jeszcze z opinią płci przeciwnej, że udawane orgazmy są super. Możecie same zrobić eksperyment w zaufanym gronie osobników płci męskiej. Podsumowując, dziewczyny! umiejętności aktorskie (niewątpliwie takie macie) polecam wykorzystywać w innych sytuacjach – nadal łóżkowych, ale niedotyczących orgazmu. Ta zabawa, do niczego dobrego nie doprowadzi.

Standard
Weekend

Weekend is here!

CP_CY_016

Jak tam Wasze plany na weekend? Jeśli jeszcze się wahacie, mogę podzielić się moim sposobem na zbliżające się dni. Zasada jest prosta. Nie robić NIC. Wersja light – postarajcie się chociaż nic nie planować.

A w trakcie nicnierobienia możecie zerknąć na zebrane przeze mnie newsy.

To właśnie seks – od dzisiaj w kinach!

Spór o usta w Ustce, a raczej wargi.

Takiego wnętrza sex shop’u jeszcze nie widzieliście.

Skoro jesteśmy już przy gadżetach erotycznych. Myślałam, że widziałam już bardzo dużo. Myliłam się.

 Wyspa w kształcie penisa. Ot taka ciekawostka.

BDSM w graficznej pigułce.

Niestety, miałam nadzieję, że to żart. Tekst o tym, czego NIE przekazywać swoim córkom.

Petit Trou i ich magiczna bielizna w ruchu.

Skoro piątek to czas na zabawę. Orgazm czy gra na perkusji?

Standard
Girl Talk

Girl Talk: Ola

„Girl Talk” to cykl, który planowałam i chciałam zrobić od bardzo długiego czasu. To początek, źródło, z którego powstały Rozmowy o seksie. Bo to o rozmowy chodzi. Te rzeczywiste, z realnymi kobietami, które mają swoje zdanie i poglądy na temat seksu i wszystkiego co z nim związane. Zaczęło się od rozmów z przyjaciółkami, później warsztatów. Tam tak naprawdę zrozumiałam jaką siłę ma wymiana doświadczeń, spostrzeżeń pomiędzy kobietami. Jak wspaniale nawzajem potrafimy się inspirować i uzupełniać. Girl Talk to kobiece spojrzenie na seks. Bez względu na wiek, zawód czy miejsce zamieszkania.

Moja pierwsza rozmówczyni to Ola. Architekt, projektantka wnętrz i właścicielka marki toreb Bagasz. Nie wiem kiedy, ale po drodze zdążyła skończyć jeszcze iberystykę i mieszkać w Barcelonie. W rozmowie podzieliła się uroczą radą swojej babci i najbardziej zmysłowym miastem na świecie.

DSC_2177filter-2

/ fot. Example.pl

Czym jest dla Ciebie seks?

Seks to przede wszystkim bliskość, intymność, szczęście. To odkrywanie siebie, partnera, dużo endorfin i pożyteczny wysiłek fizyczny. Seks jest super! Jeśli jest to seks z kimś bliskim, ważnym, kogo można obdarzyć pełnym zaufaniem.

Czy pamiętasz od kogo lub skąd dowiedziałaś się o seksie?

Mam wrażenie, że wychowałam się w domu, w którym takie rozmowy były naturalne. Seks nie był tematem tabu. Wydaje mi się, że dość wcześnie zostałam uświadomiona, że nie przyniósł mnie bocian.

1005970_10200667920254236_926778428_n

Co przekazały Ci kobiety w Twojej rodzinie (mama, babcia) na temat seksualności, kobiecości?

Moja babcia, która należy do pokolenia nierozmawiającego na tematy dotyczące seksu, powiedziała mi tylko jedną rzecz – żeby zawsze mieć piękną „piżamę nocną”. Uważam, że to piękna rada.

Kiedy czujesz się najbardziej kobieco?

Rano, w łóżku, bez makijażu . Wtedy czuję się najbardziej kobieco.

Którą część swojego ciała uważasz za najseksowniejszą?

Myślę, że w ogóle jednym z najbardziej seksownych  miejsc na ciele, zarówno u kobiet jak i mężczyzn są… obojczyki. To takie miejsce graniczne na ciele – między tym, co odsłaniamy, a tym co zasłaniamy na codzień.

Lubię też moją pupę. Pupy w ogóle są fajne!

969061_10151472802128240_1647433470_n

Gdybyś miała podać jedną rzecz, która dodaje Ci pewności siebie, to co by to było?

Zapach, perfumy.

Czy jest coś, co chciałabyś przekazać swojej córce na temat seksualności i bycia kobietą?

Przede wszystkim, że każdy ma swój własny rytm, czas, moment na odkrycie swojej seksualności i nie trzeba tego momentu przyspieszać.

Czy jest książka lub film, który wpłynął na Twoje postrzeganie seksu?

Na pewno „Lolita” Nabokova. Jest to książka, którą przeczytałam być może (ale niekoniecznie) za wcześnie, mając 13 lat.

Jakie miasto na świecie pod kątem architektury, wzornictwa jest dla Ciebie najbardziej zmysłowe?

Chyba Nowy Jork. Z jednej strony bardzo wysublimowany, a z drugiej dekadencki. Na ulicach oprócz imponującej architektury, zachwycili mnie ludzie. Piękni w swej różnorodności.

10996801_797732106947719_4958047776696268118_n

Z kim rozmawiasz o seksie? 

Tylko z najbliższymi osobami.

Teraz również ze mną i z Wami.

Standard
Seks

Pogoń za króliczkiem

298594_363946493691486_1140802818_n

Scenariusz jest zazwyczaj taki. Po imprezie lub kolacji przy świecach, do mieszkania wpada opleciona sobą para. Ciężko rozróżnić czyja to ręka, a czyja noga. Plątaninie kończyn towarzyszą szaleńcze pocałunki, rozczochrane fryzury. Trafiają do sypialni, już w połowie rozebrani. ON nie zdejmując z siebie reszty garderoby i nie siląc się na nawet skrawek czegoś, co niektórzy nazywają „grą wstępną” rozpoczyna penetrację. Przecież ONA jest już gotowa i wilgotna od samego patrzenia na niego. Zmieniając kilka razy pozycje, dochodzi do kulminacji uniesień – orgazmu, który przeżywają w tym samym czasie. No bo jakby inaczej. Tej scenie towarzyszą jęki, wołanie do Boga, po czym padają obok siebie z ciężkim oddechem sięgając po papierosa.

Choć mogłoby się wydawać, to wcale nie jest to scena z filmu porno, a większości filmów, którymi karmione były umysły kobiet przez wiele lat. Do tej pory pewnie nie zbadano, jakiej skali jest krzywda jaką nam wyrządzono, jednak jedno wiem na pewno – w większości przypadków kobieta potrzebuje czegoś więcej do zaspokojenia seksualnego i osiągnięcia orgazmu niż powyższy scenariusz. Począwszy od długości całego aktu, po formę stymulacji. Zakładając jednak, że na tych filmach bazowała wiedza kobiet i mężczyzn na temat tego, jak stosunek ma wyglądać, każde napotkane odstępstwo od tego schematu w łóżku może budzić frustrację i niezrozumienie.

Pojawiają się wtedy nieśmiertelne pytania. Dlaczego nie mam orgazmu w tym samym czasie co ON? Na pewno jest ze mną coś nie tak, jeśli nie jestem w stanie osiągnąć orgazmu pochwowego. Czy to oznacza, że jestem oziębła? Mam anorgazmię? Czy powinnam się leczyć?

Najpierw należałoby wyjaśnić czym jest orgazm? Książkowo orgazm to „kulminacyjna faza podniecenia seksualnego połączona z doznaniem rozkoszy i reakcjami somatycznymi“. Nie odkryję Ameryki jeśli powiem Wam, że osiągnięcie wspomnianej fazy kulminacyjnej różni się ździebko u kobiet i płci przeciwnej. Nie chcę zanudzać Was wykresami, dlatego napiszę tylko, że cały cykl reakcji seksualnej podzielono na cztery fazy: pożądanie, podniecenie, orgazm oraz ustępowanie podniecenia. Psikus polega na tym, że każda z tych faz może przebiegać u nas w innym czasie niż u partnera, w innym nasileniu i co innego będzie ją wywoływać. Co więcej, kobiety różnią się pomiędzy sobą względem zdolności do przeżywania orgazmu. Ale o tym za momencik.

Jak reaguje kobiece ciało podczas orgazmu? W szczytowej fazie uniesienia u kobiety mogą wystąpić mimowolne skurcze pochwy i macicy, skurcze zwieraczy odbytu, drżenie piersi, rumieniec, skurcze mięśni, w tym grymasy twarzy. Faza ta wiąże się również z chwilową utratą świadomości, co francuzi nazywają „małą śmiercią” (le petit mort). W przeciwieństwie do mężczyzn, u kobiet nie występuje okres refrakcji, dlatego kobiety są zdolne do przeżywania wielokrotnych orgazmów bez konieczności odpoczynku.

Brzmi pięknie i ładnie, gorzej jest w praktyce. A już najgorzej, jeśli coś nie idzie zgodnie z przyjętym modelem. Z jakiegoś powodu, co chwilę powstają to nowe publikacje „Jak osiągnąć orgazm?” lub „Jak doprowadzić ją do rozkoszy?”. Czytając te poradniki znaleźć można wiele przeróżnych pozycji, strategii kuszenia, uwodzenia, wykorzystania gadżetów, jednak w większości przypadków na nic się to nie przyda. Tajemnicy osiągnięcia orgazmu przez kobietę nie można zamknąć w jednej książce, ba, nawet stu książkach. Ta tajemnica jest w głowie i ciele każdej z nich.

Chociaż badacze do tej pory nie dowiedli naukowego potwierdzenia na istnienie punktu G i nadal toczy się spór o typologię orgazmów, jedno zostało wyjaśnione i o tym trzeba mówić. Wspominałam o roli łechtaczki już wcześniej, ale uważam, że należy powtarzać tę informację do skutku. Orgazm łechtaczkowy nie jest orgazmem gorszym niż orgazm pochwowy. Koniec kropka. Dla niezaznajomionych, orgazm łechtaczkowy to orgazm osiągnięty poprzez stymulację łechtaczki, orgazm pochwowy – stymulację pochwy poprzez penetrację. O co tyle szumu i skąd wzięło się takie przekonanie, które w niektórych żyje aż po dziś dzień?

Otóż nieźle namieszał nam tutaj dziadek Freud (ja tłumaczę to jego zamiłowaniem do kokainy), który uznał, że orgazm łechtaczkowy świadczy o niedojrzałości kobiety i w późniejszym okresie powinien przeistoczyć się w orgazm pochwowy. Tym samym, kobieta, która nie jest zdolna do osiągnięcia orgazmu pochwowego jest dziecinna, wybrakowana, gorsza. TA-DA! Dziękujemy Ci za lata omijania przez mężczyzn łechtaczki, jakby była tylko zbędnym narządem jak wyrostek. Na szczęście z pomocą przybył duet Masters&Johnson (polecam serial!), który raz na zawsze udowodnił absurdalność tego punktu widzenia. Podczas badań zmian fizjologicznych występujących podczas orgazmu, zaobserwowano, że nie różnią się one niczym w przypadku obu rodzajów orgazmu – pochwowego i łechtaczkowego. Nie oznacza to jednak, że kobiety nie są w stanie tych dwóch orgazmów inaczej przeżywać i rozróżniać. Co więcej, inne badania udowodniły, że do osiągnięcia orgazmu aż 70% kobiet potrzebuje stymulacji łechtaczki.

Jak widzicie orgazm to temat rzeka i na pewno jeszcze nie raz się tutaj pojawi. Na dziś morał jest jeden – każda kobieta jest inna. I każda potrzebuje innej formy stymulacji. Nie ma tutaj podziału na gorsza czy lepsza. Najważniejsze to dokładnie słuchać siebie i swojego ciała. Podążać za sygnałami jakie nam daje i nie przejmować się tym, co przekazują nam media lub inni. Wręcz przeciwnie, pogoń za orgazmem może jedynie skutecznie zablokować nas na odczuwanie jakiejkolwiek przyjemności z seksu. Bo skoro przez cały czas myślami wyczekujemy orgazmu, to nie skupiamy się na swoich przeżyciach tu i teraz. Czasami warto po prostu sobie odpuścić i czerpać satysfakcję z samej radości seksu, a nie orgazmu.

Standard