Weekend

Let it snow

tumblr_ni12lcdcPF1qza249o1_500

Mam nadzieję, że weekend mija wam spokojnie i leniwie. Biorąc całkiem na serio moje „postanowienie” z noworocznego wpisu przygotowałam dla was kolejny post (mam nadzieję, że uda mi się wrzucać jeden tygodniowo, trzymajcie kciuki!). Tym razem są to linki, które mnie poruszyły, rozbawiły lub dały impuls do przemyśleń. Udanej niedzieli!

Prostytucja w latach 50. i 60. Magiczne zdjęcia. 

Oczekiwania vs. rzeczywistość. Seksualna proza życia. 

Ciało bez retuszu. The Nu project. 

Dear Daddy…  skandynawska kampania, którą powinien obejrzeć każdy mężczyzna.

Niezwykłe, surrealistyczne ilustracje Marion Fayolle.

Na tę premierę czekam z niecierpliwością.

Wszystkie piersi są fajne! Przypominacz do łazienki lub na plażę.

Powody, dla których dobrze jest spać nago.

Parasole w Japonii.

Standard
Seks

Nowy Rok

B-jYz1jUcAA3BM_

Nowy Rok kojarzy się głównie z noworocznymi postanowieniami, o których skrzętnie przypominają nam kolorowe pisma i ulotki z osiedlowej siłowni, które w magiczny sposób 1 stycznia znajdują się w naszych skrzynkach pocztowych. Wychodzę z założenia, że jeśli bardzo nie chcesz czegoś osiągnąć, zrób z tego postanowienie noworoczne. Dlatego potraktujmy poniższą listę jako inspirację do zastanowienia się nad swoją seksualnością w 2016 roku. Niech ten rok, będzie dla Was pełen zadowolenia z siebie samych, radości z seksu i ciągłego odkrywania (i siebie i seksu).

1. Jeśli masz ochotę na seks, nie bój się o tym mówić. Nikt z nas nie czyta w myślach, a to pozwoli uniknąć sytuacji, w której wzajemnie macie ochotę na seks, ale każdy siedzi cicho (uwierz mi, nawet Twoja seksowna mina może mylnie zostać zinterpretowana jako niestrawność, takie życie!).

2. Daj sobie sprawić przyjemność. Pamiętaj, że tak samo jak Tobie zależy na przyjemności partnera/ki, tak samo ON/ONA (jeśli nie, powinna zapalić Ci się czerwona lampka) pragnie sprawiać Tobie przyjemność. Pozwól mu/jej na to!

3. Nie ulegaj presji. Nikt nie ma prawa mówić Ci jak ma wyglądać Twój seks, z kim i jak masz go przeżywać i jak często. Nie rób nic, na co nie masz ochoty i nie wyrażasz zgody. Nawet jeśli są to naciski ze strony partnera/rki.

4. Dbaj o swoje ciało i zdrowie miejsc intymnych. Regularnie badaj swoje piersi oraz odwiedzaj ginekologa.

5. Spróbuj czegoś nowego. Od dawna masz ochotę wprowadzić jakiś nowy element do waszych seksualnych praktyk, ale z jakiegoś powodu tego nie robisz? Wspaniale! Rok 2016 to rok, w którym komunikujemy swoje potrzeby i próbujemy nowych rzeczy.

6. Zaakceptuj swoją seksualność. Po prostu.

7. Idź na wyjątkowe zakupy. Być może to banalne, ale kup sobie coś, dzięki czemu będziesz czuć się seksownie. I wcale nie muszą to być pończochy czy naklejki z frędzelkami na sutki. Spróbuj znaleźć coś, dzięki czemu będziesz czuć się wyjątkowo.

8. Pobudzaj swoją seksualność. Sięgaj po książki, filmy, dzieła sztuki, artykuły, które pogłębią Twoją wiedzę na temat seksualności i pobudzą wyobraźnię.

9. Rozwijaj się. Na przykład przyjdź na moje warsztaty!

10. Rozmawiaj. Chyba nie myśleliście, że by tu tego zabrakło? Mów, rozmawiaj, komunikuj. O tym, co Cię boli, czego pragniesz, czego Ci brakuje, co przeszkadza, o tym jak jest, jak chciałabyś żeby było, co czujesz, a czego zupełnie nie. Warto.

P.S. Już chciałam napisać, że moim jedynym postanowieniem noworocznym jest częstsze zamieszczanie tutaj wpisów, ale… no właśnie. Obawiam się, że wylądowałoby tam, gdzie ulotka z siłowni. Dlatego w zamian za to piszę: chciałabym.

Standard
Związki

q&a

Irina_Munteanu-skippedheartbeats-7

Q&A czyli Wasze pytania i moje odpowiedzi. Pomysł na serię zrodził się przypadkiem, podczas ostatniego warsztatu, gdzie każda z uczestniczek miała okazję zadać jedno pytanie dotyczące seksu. Pytania zostały mi przekazane anonimowo, spisane na kartce. Ponieważ nie zdążyłyśmy odpowiedzieć podczas spotkania na wszystkie pytania, ustaliłyśmy, że na resztę postaram się odpowiedzieć tutaj. Pytań jest dużo, dlatego podzieliłam je na kilka oddzielnych wpisów, przydzielając im kategorie. Dziś zaczniemy od tych dotyczących związków, komunikacji. Zaczynamy!

” Jak powiedzieć mężczyźnie, żeby spróbować czegoś innego, nie urażając go? Żeby nie wyglądało to tak, że jest nudno lub nieciekawie lub źle.”

Wiele kobiet ma poczucie, że jeśli podzieli się z partnerem swoimi potrzebami, to w jakiś sposób go urazi. Z taką obawą spotykam się podczas prawie każdego spotkania warsztatowego, poruszyłam też ten temat tutaj. By zweryfikować to przekonanie, sięgnęłam do źródła. Jak się okazuje, zapytani przeze mnie mężczyźni, na samą myśl, że kobieta przejęłaby inicjatywę i chciała spróbować czegoś nowego zareagowali z dużym entuzjazmem. Dlatego Panie, nie bójcie się mówić o tym czego chcecie!

Odpowiadając na pytanie jak to zrobić? Oto kilka wskazówek. Przede wszystkim zwróć uwagę na czas i formę w jakiej mówisz. Warto zadbać o to, by zacząć rozmowę na neutralnym gruncie, z pewnością nie podczas kłótni, gdy nasze wszystkie podskórne żale lubią nam o sobie przypomnieć. By Twój komunikat nie został odebrany jako atak, zamiast mówić partnerowi czego NIE ROBI postaraj się podzielić tym, czego byś CHCIAŁA lub WOLAŁA spróbować. Zwrot „bo ty zawsze robisz tak i tak” zamień na „chciałabym, żebyś zrobił to i to” – to mała zmiana, która może zrobić wielką różnicę.

Nie zapominaj, że nie zawsze wszystko trzeba przegadywać. Pomimo, że uważam „rozmowy o seksie” za bardzo wartościowe i konieczne, w niektórych przypadkach lepiej może sprawdzić się mowa ciała. Dlatego jeśli Twoja propozycja niekoniecznie dotyczy sprawy, którą trzeba omówić i ustalić wcześniej, np. wprowadzenie nowej pozycji, przejmij inicjatywę i spróbuj wprowadzić ją „na żywo”. Aha i jeszcze jedno. Kiedy spróbujecie czegoś nowego, nie zapomnij podzielić się z partnerem swoimi wrażeniami!

„Partner ma większe potrzeby seksualne niż ja. W jaki sposób wytłumaczyć mu, że to nie jest „złośliwość”? Jak wypracować kompromis?”

W zależności od tego jak bardzo wasze potrzeby od siebie odbiegają, tym osiągnięcie kompromisu może być trudniejsze. Ale nie oznacza to, że nierealne. W przypadku różnicy w potrzebach seksualnych, partnerzy często popełniają podstawowy błąd. Przy kolejnej podejmowanej próbie kontaktu przez partnera, która nie jest odwzajemniona przez drugą osobę, każdy odwraca się do siebie plecami i temat zostaje przemilczany. Jeśli sytuacja powtórzy się kilka razy, rodzi to w obojgu frustrację, poczucie niezrozumienia, często odrzucenia. W efekcie, zamiast wyjaśnić, dlaczego zachowują się w taki sposób, partnerzy oddalają się od siebie i każde z nich czuje się w tej sytuacji pokrzywdzone.

Odnosząc się do odpowiedzi na pierwsze pytanie naszych Q&A, ważne jest by zadbać o formę w jakiej komunikujesz swoje potrzeby. Podzielenie się z partnerem, jak się czujesz z tym, że twoje potrzeby są mniejsze, ale zapytanie też jak on się z tym czuje. Nie mamy wpływu na to, jak finalnie partner zinterpretuje nasze słowa, ale to na co mamy wpływ, to próba przekazania tego co myślimy i czujemy w możliwie szczery i nie obwiniający nikogo sposób – mówiąc o sobie, a nie o nim.

W Twoim pytaniu zastanawia mnie (choć mogę tylko się domyślać) czy słowo „złośliwość” już padło podczas jednej z rozmów z ust partnera. Jeśli tak, warto dopytać, dlaczego uważa to za złośliwość i zastanowić się wspólnie czy coś takiego dzieje się w waszym związku w tym momencie, co wpływa również na wasze kontakty seksualne. Jeśli nadal we dwójkę trudno będzie wam osiągnąć kompromis, lub wasze potrzeby są bardzo różne, możecie skorzystać z pomocy seksuologa, terapii par.

 „Czy istnieje seks przyjaźń i czy seks bez miłości może być przyjemny?” 

Zjawisko „sex-friends”, „fuck friends” albo „friends with benefits” zawitało do nas już jakiś czas temu zza wielkiej wody. Określa się tak przyjaciół, którzy postanowili do swojej relacji dodać kontakty seksualne, ale nie przekształcając jej w związek. Czasami określa się tak również relacje z osobami, z którymi nie utrzymuje się bliskich relacji, a to co nas ze sobą łączy to seks. Termin szybko przeniósł się do szeroko rozumianej kultury, powstało na ten temat kilka filmów m.in. „Friends with benefits”.

giphy

To czy ktoś zdecyduje się na którąkolwiek z tych opcji, jest jego indywidualną, osobistą decyzją. Zanim jednak to zrobimy, warto zastanowić się, jaki jest powód dla którego chcemy wejść w tego typu relacje oraz zadbanie o to, czy na pewno zależy nam na tym samym. Może być to wyjątkowo trudna sytuacja dla kobiet, ponieważ udowodniono naukowo, że wydzielane hormony podczas aktu seksualnego przez organizm kobiety wpływają na jej poczucie przywiązania i zaangażowania emocjonalnego w relacje z partnerem seksualnym. Co często może być mylnie zinterpretowane jako zakochanie. Sytuacja przyjaciół uprawiających seks, może wiązać się z różnymi scenariuszami, dlatego warto rozważyć wszystkie za i przeciw.

Czy seks bez miłości może być przyjemny? Jeśli tylko jest to coś, na co mamy ochotę i jest zgodne z naszymi przekonaniami, to nie widzę powodu, dla którego miałby nie być. Jest wiele kobiet (wiem, bo spotykam je również na warsztatach), które w swojej historii seksualnej mają niezobowiązujące kontakty seksualne (bez miłości) i bardzo miło je wspominają. Wszystko zależy od tego, czego chcesz,  jak to mówią: „sky is the limit”.

„W jaki sposób wprowadzić oglądanie filmów erotycznych/porno ze stałym partnerem?”

Zdecydowana większość mężczyzn ogląda lub chociaż raz w życiu oglądała filmy pornograficzne. Dlatego jedyne powody, dla których kobiety obawiają się zaproponować tę formę urozmaicenia życia erotycznego są często ukryte głęboko w ich własnych przekonaniach i poczuciu wstydu. Jakoś tak utarło się kulturowo/społecznie, że tylko mężczyźni mogą oglądać porno. WSZYSCY to wiedzą i nikogo to nie dziwi. Niedługo poświęcę temu zagadnieniu więcej miejsca, ale kobiety coraz częściej sięgają po filmy erotyczne/pornograficzne, a tym samym sama branża przekształca się i ma im coraz więcej do zaoferowania. Skoro mężczyźni mogą, dlaczego kobiety miałyby się w tej kwestii ograniczać? Jeśli masz na to ochotę, zrób to i zapomnij o wstydzie.

Jak podzielić się swoim pomysłem z partnerem? Będę się powtarzać, ale rozwiązaniem jest przede wszystkim szczera rozmowa. Wyjście z propozycją, mówienie o swoich potrzebach, możliwie jak najbardziej szczegółowo potrafisz (co chciałabyś zobaczyć w takim filmie, a czego na pewno nie) i wspólna rozmowa na temat waszych oczekiwań. Z pewnością znajdziecie coś, co będzie odpowiadało wam obojgu. Trzymam kciuki!

Mam nadzieję, że ta seria dla części z Was będzie ciekawa i pomocna. Jeśli macie pytania, na które chcielibyście znaleźć tutaj odpowiedź, zostawcie je w komentarzu pod tekstem lub ślijcie na adres magda@rozmowyoseksie.pl. Anonimowość gwarantowana!

/ photo by Irina Munteanu

Standard
Seks, Weekend

Rainy Sunday

COPYRIGHT-2014-Lera-by-Artem-Grinchenko-for-C-Heads-Magazine-3

Deszczowa niedziela wcale nie musi być taka zła. Możemy zostać w domu bez obawy, że ktoś oskarży nas o lenistwo. To dobry czas na powolne wstawanie i śniadanie bez pośpiechu. Można zaszyć się pod kocem z ulubioną gazetą, książką lub po prostu uciąć sobie drzemkę. Albo bezkarnie grzebać w sieci w poszukiwaniu seksualnych nowinek. Jak pewnie się domyślacie, wybrałam to ostatnie i z chęcią podzielę się moimi odkryciami.

Duże zmiany w Playboy’u.

Bardzo niegrzeczne robótki krzyżykowe.

Starsze pokolenie odkrywa sex zabawki.

Co twoja fryzura mówi o twoim seksie? Z przymrużeniem oka!

Na mojej liście filmowej „do obejrzenia”.

Piękna historia dziewczyny, która pomimo mastektomii odnalazła sposób na wyrażenie swojej kobiecości.

Najbardziej erotyczne konto na instagramie @pink_part.

Na koniec, długo wyczekiwany poradnik Eriki Lust – „Jak nakręcić porno”, który dzięki akcji Kinky Winky dostępny jest już dla wszystkich, bezpłatnie, w polskiej wersji językowej!

/ fot. Artem Grinchenko for C-Heads

Standard
Seks

Przerwa od seksu

480997_437649352987866_2109330118_n

Jak być może zauważyliście, jakiś czas mnie tu nie było. Nie jest to spowodowane niczym szczególnym, chyba po prostu potrzebowałam przerwy. W świecie, w którym każdy ma dawać z siebie 250% przez 24h na dobę, zrobienie przerwy (od czegokolwiek) może wydawać się niewykonalne. Czasami mija wiele lat, zanim uda nam się zrozumieć, że po pierwsze  – przerwa jest potrzebna, po drugie – jest możliwa nawet w momentach,w których wydaje nam się być najbardziej absurdalnym pomysłem (bo deadline’y, nowe projekty, rodzina, znajomi), po trzecie – przerwa może przynieść wiele dobrego. W życiu, w którym wymaga się od nas coraz więcej i co gorsza, to my wymagamy od siebie coraz więcej, mało jest momentów, w których można się zatrzymać i powiedzieć: (h)ej, teraz jest czas dla mnie, lub: robię za dużo, czas zwolnić. Myśląc dalej w tym kierunku, zaczęłam się zastanawiać jak odnieść ten wątek do kwestii seksu. Czy są momenty w naszym życiu kiedy potrzebujemy przerwy od seksu? I czy jest zły moment na seks?

Seks jest jedną z naturalnych potrzeb, które ewolucja wykształciła w nas w celu przedłużania gatunku. Ale seks pełni również wiele innych funkcji jak chociażby zapewnienie potrzeby bliskości, bezpieczeństwa. Potrzebujemy go w naszym życiu, bo daje nam poczucie spełnienia i zadowolenia. Jednak w przeciwieństwie do np. jedzenia czy snu, możemy bez niego żyć. I mogą zdarzyć się momenty, w których w naszym życiu po prostu nie będzie dla niego miejsca.

Niektórzy decydują się na przerwę od seksu świadomie. U innych przerwa podyktowana jest obniżeniem libido, czego przyczynę należy rozpatrywać bardzo indywidualnie. Może wiązać się ona ze zmianami w gospodarce hormonalnej, czynnikami zewnętrznymi, niezadowoleniem z dotychczasowego życia erotycznego czy niechęcią do partnera/ki i wiele wiele innych. Jeśli należymy do tego grona, u którego przerwa od seksu = brak ochoty na seks i ten fakt coraz bardziej zaczyna nas martwić i przeszkadzać, warto zgłosić się po pomoc do specjalisty.

Skupimy się jednak na przerwie bardziej świadomej, zależnej od nas. Nie poznałam co prawda jeszcze osoby, która pewnego pięknego dnia wstałaby z łóżka i oznajmiła: „No! To od dzisiaj nie uprawiam seksu!” albo „W tym tygodniu zero seksu” – nie mylić z groźbami małżonków (tak na marginesie próba manipulacji lub szantażu seksem jest naprawdę bardzo zła i krzywdząca!). Teraz to już pewnie zupełnie się pogubiliście. Chodzi mi o to, że nikt nie podejmuje z nas takiej decyzji ot tak, głośno i wyraźnie, ale czasami są momenty w naszym życiu kiedy na seks po prostu ochoty nie mamy i TO JEST OK.

Często wpływa na to nasze życie codzienne, nadmiar obowiązków, niepewna sytuacja życiowa, zawodowa, wydarzenia losowe. Na pewno wiecie o co chodzi, każdy ma gorszy dzień. Spotkałam się jednak wielokrotnie z przekonaniem wśród kobiet, że nawet kiedy w końcu nadejdzie ten zły dzień lub tydzień, to gdy partner wyraża ochotę na seks, ma ona stanąć na wysokości zadania i dać mu to, czego potrzebuje. I choćby była nie wiem jak zmęczona i ledwo widziała na oczy, to i tak dojdzie do zbliżenia, bo przecież „ON POCZUJE SIĘ URAŻONY”. Ach, ta męska duma. Czasami odnoszę wrażenie, że kobiety bardziej o nią dbają niż sami zainteresowani. Analogicznie sytuacja ta może dotyczyć mężczyzny, który zgodzi się na seks ze swoją partnerką chociaż kompletnie nie ma na to siły i ochoty, tylko dlatego by jej nie zawieść, nie pokazać, że jest w słabszej formie. Generalnie, boimy się swoich słabości, ale jeszcze bardziej boimy się, jeśli dotyczą one naszej delikatnej sfery seksualnej.

Czy grozi to czymś więcej niż co najwyżej kiepskim seksem? Bo przecież ciężko oczekiwać fajerwerków, jeśli jedna osoba najchętniej poszłaby spać lub jest myślami zupełnie gdzie indziej. Oprócz tego, że nie jesteśmy fair w stosunku do partnera/ki to przede wszystkim przestajemy być fair wobec siebie i oddalamy się od swoich potrzeb. A człowiek jest skonstruowany tak, że jeśli jego potrzeby są ignorowane, reaguje złością i frustracją. Jak się domyślacie nie wpływa to korzystnie na nasze samopoczucie.

Co może dać nam przerwa od seksu? Jednym z ćwiczeń, które zaleca się parom przeżywającym kryzys związany z rutyną w łóżku lub brakiem pożądania jest totalne porzucenie na określony czas kontaktów seksualnych. Po co? Wyobraź sobie, że zbliża się Gwiazdka, a pod choinką stoją już wszystkie prezenty. Widzisz jeden ze swoim imieniem. To duże pudełko przepasane wielką, piękną kokardą w Twoim ulubionym kolorze. Do świąt zostało jeszcze kilka dni, dlatego musisz jeszcze cierpliwie czekać. Każdego dnia fantazjujesz o zawartości pudełka, próbując odgadnąć co się w nim znajduje. W dniu rozdawania prezentów od rana przebierasz nogami nie mogąc doczekać się wieczora. Pragnienie rośnie w Tobie z minuty na minutę. W końcu nadchodzi moment rozpakowania prezentu i w środku znajduje się coś czego zawsze pragnęłaś/pragnąłeś. Chyba wiecie już o co mi chodzi.

Seks to ważny kawałek życia każdego człowieka, ale należy pamiętać, że nie zawsze jest na niego dobry moment. I nie ma żadnej siły, która miałaby Cię do niego zmuszać. A przede wszystkim Ty sama. Każdy ma prawo do tego, by zrobić sobie przerwę.

Standard
Movies

Magic Mike i jego magia

rs_634x846-150504151844-634.magic-mike-poster.cm.5415

Być może pomyślicie, że to wynik tropikalnych upałów i przegrzania mózgu, ale ten wpis będzie o tym, dlaczego „Magic Mike XXL” to dobry film.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam w kinie zwiastun, moja reakcja mówiła sama za siebie. Niecenzuralne myśli na temat twórców tego filmu + poziom zażenowania, który czułam w całym swoim ciele były jednoznacznymi sygnałami, że na pewno NIE obejrzę tego filmu.

A jednak stało się inaczej i nie żałuję. Co więcej, zamierzam zabawić się w małe studium przypadku i udowodnić Wam, że jest kilka powodów, dla których warto go obejrzeć.

Zacznijmy od tego, że nie widziałam pierwszej części, nie znałam historii tytułowego bohatera. Historia nie mogła być wyjątkowo skomplikowana skoro nie przeszkodziło mi to w odbiorze kolejnej części. Nie jest to kino ambitne, więc idąc do kina radziłabym nie nastawiać się na górnolotną fabułę, bo jej po prostu nie ma. Pomijając ten szczegół, jest kilka mocnych punktów tego filmu, związanych z tematyką seksualności, które sprawiły, że wychodząc z kina nie miałam poczucia straty czasu czy pieniędzy. Jak do tego doszło?

Film jest z kategorii filmów rozrywkowych, czyli takich, które mają nas bawić w sobotni wieczór. Punkt spełniony w 100%. Najciekawsze jest to, że na dobry nastrój podczas filmu składa się nie tylko to co widzimy na ekranie, ale również, a może nawet i przede wszystkim, to co dzieje się na sali kinowej. Żenujące, banalne hollywoodzkie sceny, męskie ogolone torsy, pośladki w świecących stringach to jedno, ale atmosfera na sali kinowej (99,9% to kobiety), ich komentarze, zachwyty, a nawet piski to zupełnie inna historia. Z pewnością nie można tego przeżyć i zaobserwować wybierając się na nowy film Woody’ego Allena.

Nie ma się co dziwić. W czasach gdzie głównie kobiece ciało pokazywane jest jako piękne i seksowne, dla odmiany pojawia się film, który jest istnym peanem na cześć męskiego ciała. Nigdy nie zgadzałam się z określeniami płeć piękna vs. płeć brzydka. To, że nasze ciała są inne, nie oznacza, że jedno z nich nie zasługuje na zachwyt i oglądanie.

To nie wszystko. Można by pomyśleć, że w filmie o striptizerach zobaczymy zdesperowane i porzucone kobiety. Nic bardziej mylnego. Nie bez przyczyny niektóre źródła nazywają ten film feministycznym. Twórcy przedstawili kobiety silne, znające swoje prawa, a tym samym różniące się od siebie pod wieloma względami. Znajdziemy tam kobiety o różnych kształtach i odcieniach skóry, a kilka ról kobiecych zasługuje na szczególne brawa – rewelacyjna Jada Pinkett-Smith i Andie McDowell to cudowne wisienki na torcie.

A teraz to co najważniejsze. Film zwraca uwagę na fakt, że kobiety mają potrzeby seksualne. Wow!

a-stuff-no-one-told-me-quotes-chicquero-bonner

Co więcej, mają prawo mieć fantazje, oczekiwania i wolność ich wyrażania. Chcą oglądać męskie ciała tak samo jak mężczyźni chcą oglądać kobiece. Chcą czerpać z seksu przyjemność. A ich potrzeby mogą być baaardzo różne, co idealnie przedstawiono na koniec filmu. Owszem, film miał żenujące momenty, podczas których miałam ochotę schować się pod krzesło, a niektóre wygibasy taneczne wykraczały stanowczo poza moje granice estetyki, jednak widok roześmianych i naładowanych pozytywną energią kobiet dookoła rekompensuje wszystko.

Dlatego jeszcze raz powtórzę (z pełną odpowiedzialnością i nie zwalając tego na żar z nieba): „Magic Mike XXL” to dobry film. I trochę żałuję, że przez ilość wydepilowanych torsów, mało który mężczyzna zdecyduje się go obejrzeć.

Standard
Seks, Weekend

Have a great week

10882328_817224594982601_1622809017847009726_n

W ramach usprawiedliwienia mojej długiej nieobecności  i nieregularnych wpisów powiem tylko, że ostatni czas był dość pracowity. Między innymi ruszyła kampania Fundacji Rak’n’Roll – Kancersutra, której mam przyjemność partnerować oraz udało mi się zakończyć kilka innych projektów. W najbliższym czasie w planach i w głowie szykuję nowe wpisy oraz warsztaty, o których poinformuję już wkrótce. W międzyczasie, wyjątkowo nie w weekend, a na początek dobrego tygodnia przygotowałam dla Was nowe linki o seksie i nie tylko.

Po pierwsze, mamy lato.

Kobiety rysują idealne penisy.

Jeśli jeszcze nie znacie serialu „Girls”, koniecznie to nadróbcie! Jedna ze złotych myśli Jessy – w punkt!

Realny stan wiedzy polskich 18-latków na temat życia seksualnego. Czyli od seksu na stojąco, nie można zajść w ciążę.

Dla odmiany kraj, którego mieszkańcy mają świadomość, że edukacja seksualna (dostosowana do wieku!) powinna być prowadzona już od najmłodszych lat.

Sutkowy seksizm, czyli bunt w social media przeciwko sutkowej nierówności.

Śmiechłam. 

Surowe i prawdziwe obrazy intymności w filmie Love and Lust in LA

Do następnego!

Standard