Ciało

O pięknie

Bez tytułu2

Czy wiesz jak wygląda Twoja wagina? To pytanie całkiem serio. I nie satysfakcjonuje mnie odpowiedź: oczywiście, że wiem jak wygląda, żyje z nią przez tyle lat. Nie przesadzam, naprawdę są kobiety, które swojej waginy nie widziały z innej perspektywy niż przy wykonywaniu podstawowych zabiegów higienicznych czy pielęgnacyjnych. Co więcej, dla niektórych sama forma „zajrzenia” w tę stronę już okazuje się wstydliwa.

No bo jak to zrobić? W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy (wybaczcie) mają wywalone wszystko na wierzch i od dzieciństwa mają bezpośredni kontakt ze swoim penisem, chociażby po to żeby się wysiusiać, nasza anatomia jest jednak bardziej skomplikowana i ukryta. Bez przyjęcia fikuśnej pozycji i ważnego rekwizytu, jakim jest lusterko się nie obędzie. Na samą myśl czujesz się głupio?

Dlaczego kobiety boją się tam zerkać? Niestety, wiele kobiet uważa, że ich narządy płciowe są po prostu brzydkie. W czasach, gdzie z męskich pism czy filmów porno uśmiechają się do nas cycate blondynki, których waginy raczej przypominają narządy płciowe 10-latki, a nie dorosłej kobiety – nasz miernik piękna trochę się zaburzył. To nic, że większość z nich miała wykonany zabieg labioplastyki, bo kobiety nie zdają sobie z tego sprawy. Nie mają zielonego pojęcia, bo i też nie mają takiej okazji, jak wyglądają waginy innych kobiet.

Żyjemy w kulturze wstydu, gdzie nagość – ta naturalna, nie poprawiona w photoshopie, nie istnieje lub jest uważana za coś brzydkiego i obrzydliwego. Przekłada się to niestety na zaburzony obraz naszego ciała i myślenia o naszych waginach. Skoro moja nie wygląda tak jak z obrazka, a innej nigdy nie widziałam, to oznacza, ze coś jest ze mną nie tak. Na forach internetowych, pod anonimowymi podpisami można spotkać zaniepokojone kobiety, młode dziewczyny czy nastolatki z jednym i tym samym pytaniem: Czy jestem normalna?

TAAAAK! To w większości mam ochotę wykrzyczeć bardzo głośno, tak by przeszło przez mój ekran komputera i dotarło do tej biednej dziewczyny, która zagubiła lub nigdy nie odnalazła swojej pewności siebie ze względu na wygląd swojej waginy. Jesteś normalna.

Czas zatem rozprawić się z tym raz, a dobrze. Jak wagina powinna wyglądać? Małe przypomnienie z kobiecej anatomii. Tak wyglądają (w teorii) narządy płciowe kobiety:

femalepelvisflat-2

A teraz kilka ważnych kwestii. Tak, zdecydowanie na wargach sromowych większych oraz wzgórku łonowym rosną włosy. Może być ich więcej lub mniej – naturalne predyspozycje. To, że wargi sromowe zostały podzielone na mniejsze i większe, wcale nie oznacza, że mniejsze nie mogą wystawać poza większe. Co więcej, zdarza się to bardzo często. Wargi sromowe mniejsze mogą być nie tylko różnej wielkości, ale często są niesymetryczne i w nieregularnym kształcie. To chyba najczęstsza przyczyna kompleksów związanych z miejscem intymnym. Przez niektóre kobiety znienawidzone nazywane „falbankami” przez inne porównywane do „kwiatka” czy „motylka”. Wagina może być różnego koloru. Nie mam na myśli koloru zielonego, ale przyjmuje różne odcienie czerwieni czy różu.

Jak polubić swoją waginę? Po pierwsze zaakceptować fakt, że jesteśmy różne. Tak samo jak różnią się rozmiary i kształty naszych piersi tak różnią się nasze narządy płciowe. Po drugie, dokładnie ją obejrzeć. Podobnie jak z nazwą, nie da się w pełni czerpać przyjemności z seksu i być pogodzonym ze swoją seksualnością jeśli nie wiemy jak wyglądamy i nie polubimy swojej waginy.

Żeby nie być gołosłowną, co do różnorodności wyglądu kobiecych narządów, chciałam Wam przedstawić 3 projekty artystyczne, dzięki którym same się o tym przekonacie. Mam nadzieję.

Pierwszy, bo stworzony przez mężczyznę. Jamie McCartney, to brytyjski artysta, który zrobił odlewy ponad 400 wagin! W projekcie wzięły udział kobiety w wieku od 18 do 76 lat. Po zestawieniu odlewów powstała 9 metrowa The Great Wall of Vagina, która została wystawiona w różnych galeriach na świecie.

4

Drugi, to projekt duńskich studentek z Akademii Designu, które postawiły na uczelni cipkomat. Co to takiego? Budka z aparatem, który robił kobietom zdjęcie od dołu, czyli ich miejsc intymnych. Ponad 200 Dunek ustawiło się w kolejce do zrobienia tego jednego jedynego zdjęcia. Dzięki nim, dziś mamy okazję oglądać owoce tego projektu jakimi są naturalistyczne zdjęcia przeróżnych wagin. Gdy pokazuje je kobietom na warsztatach widzę zniesmaczenie i konsternacje. Ok, przyznaję, może te zdjęcia nie są za piękne, ale jest to też dobra okazja na zderzenie się z rzeczywistością. Bez dodatkowych lamp i retuszu. Zdjęcia możecie obejrzeć tutaj. Polecam również ciekawy artykuł o cipkomatach.

Ostatni, na pewno przyjemniejszy dla oka – Pussy Portraits. To zbiór zdjęć, w którym żadna z wagin nie jest anonimowa – obok jej zdjęcia znajduje się twarz właścicielki. W piękny i estetyczny sposób przedstawiona różnorodność kobiecych narządów, które przecież nie są nijakie i takie same, tak samo jak twarze – każda jest unikatowa i jedyna w swoim rodzaju. Za to wszystkie tak samo piękne.

1

2

3

4

5

Standard
Ciało

Jak „to” nazwać?

Yuky Lutz

Jakie jest Wasze ulubione słowo na kobiece narządy płciowe? – Cisza. Po zachęcie może jedna lub dwie osoby zajmują nieśmiało głos. – No dobrze… A czy są takie, które zdecydowanie Wam się nie podobają? – Ciszy ustępuje potok słów złożony z określeń przez kobiety znienawidzonych, śmiesznych, infantylnych, czy po prostu wulgarnych.

Tak zazwyczaj zaczynają się warsztaty seksualne dla kobiet, które prowadzę. I niech nikt nie próbuje mi wmówić, że to nie jest problem, kiedy na jedną z najbardziej istotnych części naszego ciała same mówimy „to”, „tam”, „tam na dole” lub słowa zastępuje wymowne chrząknięcie.

Z czego to wynika? Po pierwsze, język polski nie jest zbyt łaskawy jeśli chodzi o nazewnictwo naszych miejsc intymnych. Spektrum sięga od określeń bardzo medycznych jak pochwa lub srom, przez infantylne, którymi karmią nas w dzieciństwie – myszka, muszelka, zosia, po wulgarne jak cipa, dziura, picza, locha. Nie mówiąc już o najgorszym z najgorszych (według mojego osobistego rankingu) – pizda. Można by przez chwilę pomyśleć, że jest w czym wybierać. Mhm… wystarczy spojrzeć na miny kobiet, gdy je wypowiadają.

Po drugie, duży wpływ miały uwarunkowania kulturowo-historyczne, dzięki którym wagina została zepchnięta do lamusa na rzecz kultu fallusa. Te działania skutecznie uśpiły naszą seksualność, a co tu dopiero mówić o zajmowaniu się tak błahymi sprawami jak nazwa narządów płciowych kobiety.

Niestety smutną prawdą jest, że o wiele większą swobodę w nazywaniu kobiecych narządów mają mężczyźni niż my same. Z tego powodu często przyjmujemy nazwę naszej waginy, którą posługuje się partner. Nie ma w tym nic złego. Każda para tworzy swój swoisty język, który dotyczy nie tylko sfery seksualnej, ale ogólnie naszego codziennego życia. Ale co jeśli partnera nie ma lub się zmienia? Dlaczego nie wynika to z naszej własnej potrzeby nazwania „czegoś”, co nie tylko jest naszym głównym źródłem przyjemności, ale jest zdolne do rzeczy niezwykłych jak wydawanie na świat potomstwa?

Dlaczego to ważne? Po co w ogóle TO nazywać? Bo to co nie nazwane, na zawsze pozostanie nam obce. Jeśli mamy dobrze czuć się ze swoją seksualnością, nie możemy lekceważyć źródła, z którego ta seksualność się wywodzi, ma swój początek i koniec. Jeśli ręka to ręka, a głowa to głowa, niech TO miejsce też ma swoją nazwę.

Jaką? To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Może być bardzo osobista, wspólna z najbliższą osobą lub ogólnodostępna jak wagina czy łono. A może bardziej mistyczna i nawiązująca do czasów, gdy joni była symbolem bogini, źródła życia i całego wszechświata? Najważniejsze, byś czuła się swobodnie wypowiadając ją.

A Ty jakie lubisz określenie na TO miejsce? Poważnie, oczekuję odpowiedzi! W końcu komentarze są anonimowe.

Standard