Seks

Akcja masturbacja

cara-delevingne-interview-7

Masturbacja to fun. To odkrywanie siebie, zaspokojenie potrzeby seksualnej, pretekst do fantazji, forma spędzania czasu samemu ze sobą, nauka własnego ciała i swoich potrzeb. Powodów, dla których warto po nią „sięgać” jest wiele. Jak to się jednak dzieje, że nadal spowita jest mgłą poczucia winy i zażenowania? Szczególnie w nas – kobietach. Jasne, że postrzeganie masturbacji się zmienia, na szczęście nie dochodzą już do nas głosy o możliwości utraty wzroku, odpadnięcia ręki czy plemników, które gdy ujrzą światło dzienne za pomocą „samogwałtu” pokierują prosto do wrót piekieł, gdzie przywita nas zapewne onanizujący się belzebub. To już za nami, choć patrząc w stronę niektórych polityków, mam wrażenie, że wspomniany belzebub nadal śni im się po nocach.

Ale do rzeczy. Masturbacja leży w naturze seksualnej każdej żyjącej istoty na tym świecie. Czerpanie przyjemności ze stymulacji narządów płciowych rozpoczyna się już na początku życia człowieka i mamy wtedy do czynienia z masturbacją dziecięcą. Choć nie są to zachowania interpretowane seksualnie, zła reakcja rodzica lub opiekuna na dziecięcą masturbację może na długie lata (jak nie na całe życie) wykiełkować w głowie negatywny stosunek wobec masturbacji i własnego ciała. Tak naprawdę istnieje niewiele sytuacji, w których masturbacja może nas zaniepokoić. Mam nadzieję, że poniższe pytania rozwieją wszelkie wątpliwości związane z tym tematem.

Czy masturbacja może być niebezpieczna? Może. Jak każde skrajności. Po pierwsze niebezpieczeństwo może powodować nietypowa forma masturbacji, która połączona jest z samookaleczaniem np. finezyjnym wykorzystaniem rury od odkurzacza lub wkładaniem sobie w różne miejsca różnych fikuśnych przedmiotów.

Czy można od masturbacji się uzależnić? Można. Osoby kompulsywnie masturbujące się kilka-kilkanaście razy dziennie robią to mimowolnie, nawykowo. W tym przypadku zachowania masturbacyjne nie mają już na celu zaspokojenia seksualnego, a poddania się wewnętrznemu przymusowi masturbacji nad którym nie ma kontroli. Osoba uzależniona cierpi z tego powodu, a ponieważ masturbacja pochłania jej coraz więcej i więcej czasu wpływa to niekorzystnie na życie zawodowe, rodzinne i społeczne. W tym przypadku należy zgłosić się do specjalisty – seksuologa.

Czy można uzależnić się od formy masturbacji? Można. Podręcznikowym przykładem jest specyficzna forma masturbacji wykorzystywana przez niektóre kobiety, czyli nakierowywanie prysznicem strumienia wody na łechtaczkę. Jeśli kobieta od początku swoich doświadczeń masturbacyjnych wykorzystywała do stymulacji narządów jedynie strumień wody, istnieje możliwość, że uwarunkuje ona swoje ciało, by osiągać orgazm jedynie w ten sposób. A jak wiemy, każda próba naśladowania tak specyficznego bodźca w sytuacji łóżkowej z góry skazana jest na niepowodzenie. Nawet z najbardziej doświadczonym kochankiem na ziemi.

Dlaczego masturbacja jest ważna? Brak kontaktu z intymnymi partiami swojego ciała – ze względów anatomicznych występujący zazwyczaj u kobiet – skutkuje brakiem znajomości własnych stref erogennych. W późniejszym kontakcie z inną osobą, może być jak błądzenie bez mapy i kompasu po zarośniętej gąszczem dżungli. I absolutnie nie chodzi mi o owłosienie. Jeżeli kobieta nigdy nie nawiązała kontaktu z własną cielesnością, nie odkryła tego, co sprawia jej przyjemność, doprowadza do orgazmu – skąd ma to wiedzieć jej partner? Oczywiście istnieje opcja polegania na doświadczeniu kochanka/ki. Ileż to nie nasłuchaliśmy się historii kobiet, które „rozkwitły” dzięki tej drugiej osobie. Niczym piękny kwiat, któremu potrzebna była jedynie żyzna gleba i odpowiednia konewka. Odnoszę wrażenie, że historie te powtarzane były, by kobieta nie mogła poczuć się tak samo silna, piękna i świadoma seksualnie bez pomocy mężczyzny. Odkrywanie siebie w parze, to zupełnie inna para kaloszy. Niestety, masturbacja bardzo często traktowana jest jako zamiennik kontaktu seksualnego z drugim człowiekiem. Na zasadzie „z braku laku”. Dopóki istnieje przekonanie, że mężczyzna masturbuje się „bo taką ma naturę”, a kobieta może co najwyżej pomarzyć o księciu na białym koniu z rączkami na kołderce będę powtarzać do znudzenia. Masturbacja to rozwój, samodoskonalenie i poznanie siebie. Doświadczenie tego co lubię, a czego nie za bardzo. O czym myślę podczas, co mnie podnieca, jaki dotyk lubię. Tego nie powie nam partner/ka, to wiemy tylko my.

Ku inspiracji, posłużę się klasykiem:

sam-anim

Standard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.